O tym, że wylądowałem w Berlinie

22-07-2009

Jakoś złożyło się, że w ramach apgrejdowania torby foto wylądowałem ostatecznie w Berlinie na jednodniowej wycieczce. Nie powiem, wypad (nawet pomimo nóg wchodzących w d…) był rewelacyjny, tak jak i Berlin sam w sobie. Monumentalny, porządny, zadbany, odważny (zarówno ludzie jak i architektura).

Miasto świetnie brzmi, wygląda i jest zorganizowane, trzeba będzie tam spędzić jakąś część życia ;) Z rowerami będzie mi się Berlin kojarzył do końca tegoż z tej racji, że pełno tego i wszędzie tego, można by się tego uczyć – i ulice wolniejsze i ludzie spokojniejsi.

Na tym zdjęciu moja fotorelacja się skończy z racji tego, że wspomniany wcześniej apgrejd miał baterię na wykończeniu i poza tymi dwoma zdjęciami mam zwykłe pstryki z krzywą gębą na tle bramy brandenburskiej i tym podobnych ;)

  • tekst o wisience podoba mi się najbardziej :D