Sigma 50mm F/1.4 EX DG HSM vs. Canon 50mm F/1.4 USM

31-08-2010

Dzięki uprzejmości pani Joli wpadła mi w łapki do potestowania Sigma o ogniskowej 50mm. Jestem szczęśliwym posiadaczem obiektywu Canona o tej samej ogniskowej i świetle, więc nie mogłem się oprzeć pokusie przetestowania i porównania obu szkieł. Zaznaczam przy tym, że test jest kompletnie amatorski, pewnie przeprowadzony w niewłaściwy sposób – sprawdzałem rzeczy ważne dla mnie, takie, które mogę sprawdzić naocznie (a nie czytając np. tablice MTF) ale być może przyda się tym, którzy zastanawiają się, czy opłaca się wyłożyć na Sigmę nieco więcej i jak oba szkła mają się do siebie. Do testu użyty został aparat Canon 5D mark II. W całym teście, aby uniknąć niepotrzebnego wpływu wywoływacza RAW, fotografowałem w formacie JPG, profil Neutral (wszystko na 0).

Pierwsze co rzuca się w oczy po wyjęciu Sigmy z futerału (tak, z tym obiektywem dostajemy futerał i osłonę przeciwsłoneczną) to jej rozmiar – od swojego canonowskiego odpowiednika jest nieco większa, cięższa i jednocześnie sprawia solidniejsze wrażenie. Większa jest też przednia soczewka – robi duuużo większe wrażenie. (Przede wszystkim nowy obiektyw jest dużo bardziej czysty od mojego, wysłużonego :P)

Sigma 50mm F/1.4 EX DG HSM vs. Canon 50mm F/1.4 USM compare

Jeśli chodzi o budowę, warto jeszcze wspomnieć, że oba obiektywy podczas ostrzenia „wysuwają mordkę”, z czego Canon robi to na zewnątrz korpusu (plastik i soczewki wysuwają się przed korpus obiektywu), a Sigma „wewnątrz”. Wewnątrz, gdyż po prostu wokół tejże „mordki” ma jeszcze nieruchomy plastikowy pierścień – więc w trakcie ostrzenia i tak nic nagle nie „wyjeżdża”. Dodatkowo dekielek Sigmy jest również przystosowany do ściągania go mimo założonej osłony przeciwsłonecznej. Dla Sigmy mocny plus za budowę.

Czas na zdjęcia. Na każde zestawienie można kliknąć, by je powiększyć, po lewej stronie zawsze Sigma, po prawej Canon. Testowane przysłony to kolejno 1.4, 2.0, 2.8, 4.0. Jestem strasznym egoistą, a jako że kupuję jasny obiektyw dla małych przysłon, to tylko do takich się ograniczyłem ;) Duże kadry raczej dla zaprezentowania plastyki obrazu na kolejnych przysłonach, natomiast przeplatane są wycinkami 1:1 bez jakiegokolwiek wyostrzania (jak już wspomniałem JPG prosto z puszki) – specjalnie dla tych oglądających wszystko w 100% powiększeniu :D

Jak widać obraz z Sigmy jest nieco mniej nasycony i mniej kontrastowy niż z canonowskiej pięćdziesiątki. W prawych górnych rogach pełnych kadrów widać też, że bokeh z Sigmy jest nieco przyjemniejszy, z łagodnymi przejściami. Wydaje się też, że obiektywy odznaczają się podobną ostrością, ale idziemy dalej, „test” ostrości.

Już na pełnej dziurze widać, że pod względem ostrości Sigma ma lekką przewagę nad Canonem. Różnica uwydatnia się po domknięciu szkła do 4.0. Kolejny plus dla Sigmy. Można też zauważyć, że przy przysłonie 1.4 Canon bardziej winietuje, ale to czy uznawać to za wadę, czy nie, to już chyba raczej kwestia gustu. Niektórzy lubią mocne winiety ;) Zauważyliście, że względem Canona Sigma ma zapas kilkumilimetrowy zapas? :)

Ponieważ często fotografuję pod światło, to teraz czas na krótki test flary przy ostrzeniu na obiekt blisko obiektywu.

Flara z Sigmy jak widać dużo mniejsza, pozbawiona krążków przy samym słońcu, ma też inny charakter. Chyba też obraz stracił nieco mniej na kontraście. To już do oceny pozostawiam szanownym czytającym. Druga część mojego testu pod światło miała za zadanie sprawdzenie jak zachowuje się bokeh i jak obiektywy abberują. Ramkami zaznaczyłem miejsca pobierania wycinków 1:1.

Jeśli chodzi o bokeh to nie da się ukryć, że to Sigma przoduje, z kolei abberują oba, każdy na swój sposób ;)

Podsumowując… Nie sposób nie zauważyć, że obiektyw Sigmy (z tego co widziałem nazywany przez użytkowników „Sigmalux” ;)) daje lepszy obraz niż jego odpowiednik ze stajni Canona. Jedyną rzeczą, w której mu ustępuje jest autofocus. O ile w dzień raczej nie sprawiał problemów (chociaż pracuje głośniej niż ultradźwiękowy silniczek Canona) tak w nocy dało się wyczuć, że autofocus Canonowskiej 50tki pracował bardziej zdecydowanie i szybciej. Również przy pracy w trybie servo Sigmie zdarzało się „zamulić”. Za autofocus punkty należą się Canonowi.

Nigdy specjalnie nie byłem fanem obiektywów Sigmy, a to FF, BF, a to z kolei nierówne egzemplarze, ale po teście tego obiektywu skłonny jestem przyznać, że gdybym raz jeszcze miał wybierać 50tkę to zastanowiłbym się mocno nad opcją Sigmy – głównie z racji świetnego bokeh i dobrej pracy pod słońce. Jeśli myślisz o zakupie pięćdziesiątki tańszej niż Canonowska eLka – rozważ również Sigmę. Poniżej jeszcze 4 sample z tego obiektywu, zainteresowanym pełne rozdzielczości mogę udostępnić drogą mailową.

F/2.8, 1/500, ISO800

F/2.0, 1/1600, ISO800

F/2.0, 1/1600, ISO800

F/1.4, 1/2500, ISO200, +0,6EV

F/1.4, 1/2000, ISO800


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/users/wysocki/public_html/kamilwysocki.com/wordpress/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273