O tym, że czasami fajnie znaleźć stary film

09-12-2011

W ramach robienia czegoś miłego dla siebie postanowiłem – zamiast wydawać pieniądze na różne zbyteczne uciechy – odkurzyć stare filmy, które zalegały niewywołane dłuższy czas. Że dłuższy, to podejrzewałem, ale że aż cztery lata?

Dziwne, naprawdę dziwne zdjęcia można znaleźć w szufladach. Poniższe dla przykładu są z wakacji po liceum (tak myślę) i przedstawiają bliżej niezidentyfikowane obiekty. Film to zdaje się jakiś Farbwelt 400, aparat Zenit 12XP z Heliosem 44m-4. Smutnie wypada porównanie Heliosa do szkła z Yashiki, ale może to mój konkretny egzemplarz po prostu… Cała hipsterska magia Zenita do mnie nie przemawia, niestety, choć nie sposób mu odmówić wkładu w kulturę i cywilizację naszego (i nie tylko) kraju ;)

Poniżej jedno z Yashiki, boombox z ogniska rodzinnego, które miało miejsce w tegoroczne wakacje ;) Niestety pozostałe zdjęcia z Yasi są mocno prywatne, więc może coś wpadnie następnym razem.

O tym, co myślę o fotografowaniu na filmie będzie później, muszę coś przetestować ;)