O tym, że Adobe udostępniło Photoshop Express

21-05-2013

Częściowo dobra wiadomość dla posiadaczy urządzeń z systemem Windows 8. Adobe udostępniło Photoshop Express do podstawowej obróbki (a właściwie korekcji) zdjęć, całkowicie za darmo dla posiadaczy tego systemu. Dlaczego jest to dobra wiadomość? Ponieważ, po pierwsze, program jest za darmo. Po drugie, dlatego, że dla mało wymagających osób będzie może i w sam raz. A dlaczego tylko częściowo dobra? Bo to co jest, mówiąc kolokwialnie, jaj nie urywa (choć działa dobrze), a i nie wszystko jest tak za darmo, jak się wydaje. Ale do rzeczy.

Aby pobrać aplikację musimy udać się na stronę dostępną pod tym adresem, kliknąć „Wyświetl w sklepie Windows”, a następnie pobrać aplikację z windowsowego Sklepu. Niestety nie udało mi się znaleźć jej wchodząc od razu do Sklepu i szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia z jakiego powodu.

Aplikacja wita nas przejrzystym interfejsem, którego styl zapewne opatrzył się już tym z was, którzy mieli styczność z Windowsem 8 i jego aplikacjami. W głównym oknie programu możemy wybrać jedynie źródło zdjęcia do edycji. Możemy zdecydować się na bibliotekę zdjęć (dysk twardy i pamięć urządzeń mobilnych),  Adobe Revel (o tym później) oraz zrobić zdjęcie aparatem wbudowanym w urządzenie, co może być przydatne posiadaczom tabletów (chociaż sprawdziłem i na laptopowej kamerce też działa).

Adobe Photoshop Express

Po wybraniu opcji „Pictures library” pojawia się nam przeglądarka plików podobna do tej, którą znamy choćby z aplikacji Muzyka.

Adobe Photoshop Express

Po wybraniu zdjęcia naszym oczom ukazuje się okno edycji. Przyznam szczerze, że w w wersji pełnoekranowej robi ono wrażenie i szalenie spodobał mi się ten sposób pracy nad plikiem. Z chęcią zobaczyłbym coś takiego w Lightroomie lub pełnej wersji Photoshopa.

Adobe Photoshop Express

Express nie jest oczywiście pełnowymiarową wersją Photoshopa, ba, daleko mu nawet do Photoshopa. Wsród opcji znajdziemy bowiem jedynie kadrowanie, podstawowe korekcje, „Looks”, czyli efekty, redukcję czerwonych oczu, automatyczną poprawę zdjęcia oraz odszumianie.

Adobe Photoshop Express

Okno kadrowania jest wygodne w obsłudze i umożliwia również odbicia oraz obroty obrazu. Podczas kadrowania możemy zachować wybrane proporcje boków (kilka predefiniowanych ustawień plus opcja oryginalnych proporcji zdjęcia), a samo kadrowanie odbywa się poprzez przeciąganie narożników zaznaczenia. Niestety nie doszukałem się innej możliwości obrotu obszaru kadrowania, niż manipulacja suwakiem „Straighten”. Być może na urządzeniach mobilnych da radę obrócić go za pomocą dwóch palców, nie mam tego jednak jak sprawdzić. Przydałaby się możliwość obrotu poprzez złapanie za obszar poza zaznaczonym prostokątem, tak, jak ma to miejsce w Lightroomie.

Adobe Photoshop Express

W oknie korekcji do dyspozycji oddano nam trzy grupy suwaczków – „Contrast”, „Exposure” oraz „White balance”.

Pierwsza z nich umożliwia nam zmianę kontrastu, parametru „Clarity” (na który niestety nie znalazłem sensownej polskiej nazwy, „czystość” brzmi moim zdaniem beznadziejnie, jeśli uwzględnimy efekt, jaki ten parametr daje) oraz wibrancji.

Druga grupa, „Exposure”, umożliwia (tak, zgadliście) zmianę ekspozycji zdjęcia oraz korekcję ciemnych („shadows) i jasnych („highlights”) partii. Muszę przyznać, że te dwie ostatnie działają całkiem nieźle i nie spodziewałem się, że będzie można rozsądnie zmniejszyć przejaskrawione obszary. Przyjemne zaskoczenie.

Ostatnia z grup,  „White balance” umożliwia zmianę balansu bieli (oczywiście w przypadku plików JPG możemy zapomnieć o wartościach w kelwinach) oraz zabarwienia (zielony/purpura). Jeśli chcemy zdać się na program, to możemy włączyć automatyczną korekcję ekspozycji i balansu bieli.

Adobe Photoshop Express

Kolejne okno, „Looks”, umożliwia nałożenie na zdjęcie filtrów. Cały pic polega na tym, że są dwie grupy filtrów. Jedna darmowa, druga płatna. Tę drugą możemy zafundować sobie za 10.99 zł. Czy to dużo? Biorąc pod uwagę to, że nie robią one szczególnego „wow” – całkiem sporo. Obie paczki łączy natomiast jedno – część filtrów jest niesamowicie kiczowata, a druga część przesadzona. Brakuje niestety opcji zmiany siły działania filtru. Częściowo da się to skompensować przez wcześniejsze zabawy z kontrastem i nasyceniem, ale niestety to nie zawsze wystarcza.

Adobe Photoshop Express

Poza tymi opcjami mamy także możliwość korekcji czerwonych oczu (wystarczy kliknąć na oko), oraz wybrania magicznego przycisku „Auto Fix”, który powinien wszystko zrobić za nas. Powinien, bo raz mu się uda, a innym razem nie. Co ciekawe, „Auto Fix” operuje również parametrem „Clarity” i ku mojemu zdziwieniu w znacznej liczbie przypadków zdjęcie na tym zyskiwało (choć niekiedy kiepski balans bieli psuł ten efekt).

Ostatnią z korekcji jest redukcja szumu. Niestety i ona jest płatna (17.99 zł), jednak przed kupnem możemy podejrzeć jak działa. A działa całkiem przyzwoicie, szczególnie jeśli spędzimy chwilkę na zabawie suwaczkami od redukcji szumu luminancji i szumu kolorowego.

Po wszystkich edycjach zdjęcie możemy wgrać do Adobe Revel, wrzucić na Facebooka lub zapisać w pamięci urządzenia, z którego korzystamy.

Adobe Photoshop Express

Prawdę powiedziawszy byłem zaskoczony widząc nazwę „Adobe Revel”, bo nie pamiętam, żebym spotkał się z nią kiedyś na dłużej. Jak się okazuje jest to usługa Adobe do przechowywania zdjęć w chmurze. W wersji darmowej przez pierwszy miesiąc mamy nieograniczoną liczbę zdjęć do wrzucenia, natomiast w każdym kolejny miesiącu możemy wgrać już tylko 50 zdjęć. Wersja bez limitów kosztuje $5.99 miesięcznie.

Adobe Photoshop Express

Adobe Photoshop Express okazał się być ciekawym narzędziem do edycji zdjęć. Ze względu na interfejs (swoją drogą świetny), możliwość robienia zdjęć aparatem wbudowanym w urządzenie oraz raczej skromny wachlarz opcji skierowany jest raczej do użytkowników tabletów. Nie jest tak darmowy, jak się wydaje (płatne filtry i odszumianie), jednak może stanowić ciekawą propozycję dla osób, którym edycja podstawowych parametrów zdjęć w zupełności wystarczy. Tym bardziej, że to, co robi, robi bardzo dobrze (tak, tak, zapominamy o tych nieszczęsnych filtrach ;)).