Kodak Portra 400

O tym, że film to rarytas

22-01-2014

Kilka lat temu kupiłem analogową Yashicę Electro, o czym zresztą uprzejmie donosiłem. Zawsze marzył mi się dalmierz, a Leica niestety jest daleko na liście moich zakupów. Głównie dlatego, że taniej jest kupić samochód, niż Leicę, a Yashicę udało mi się kupić w cenie weekendowego wypadu do Sopotu. Do tego Jasia idealnie odpowiada moim potrzebom – jest półautomatyczna, ma niezły obiektyw i nie jest zbyt duża. Aparacik na film perfekcyjny jak telewizyjna pani domu.

Co jakiś czas ładuję do niego kliszę (mam takie skryte marzenie, żeby każdy odwiedzający tego bloga wiedział co to jest i jak to wsadzić do aparatu) i pstrykam dla własnej frajdy, chociaż muszę przyznać, że ponad pół roku aparat leżał odłogiem, bo nie miałem czasu zebrać się i nakarmić go czymś sensownym. Aż do dziś. Po szybkim telefonie okazało się niestety, że Pan-z-Jantara-w-Gdańsku nie sprzedaje już filmów, a mam niesamowity kaprys na Portrę i Ilforda XP2 (tak, wiem, czarno-biały film do C-41 to jak keczup na pizzy, kawa rozpuszczalna z mlekiem i tak dalej, ale nic nie poradzę – wygoda). Szybkie przeklikanie się przez Allegro i… Rolka Portry 400 – 30 złotych. Rolka Ilforda XP2 400 – 22 złote. Kodak BW400CN – 21 i pół polskiego złotego. Jeśli weźmiemy jeszcze pod uwagę wywołanie, dorzucimy trochę w miarę sensownego skanowania i garść odbitek z wybranych zdjęć, a następnie pomnożymy to przez ilość rolek, które chcielibyśmy zrobić miesięcznie, wychodzi naprawdę niemała kwota.

To, że film traci popularność w zastosowaniach amatorskich wiadomo przynajmniej od kilku lat. Nie jest wygodny, dobry aparat na film kosztuje więcej niż komórka w abonamencie, trzeba użerać się z wywoływaniem odbitek, nie ma podglądu, a w dodatku „aparat na kliszę to ma ciotka, my kupimy sobie cyfrówkę”. To natomiast, że pasjonaci muszą wydać niemałe pieniądze na własne hobby, uderza mnie ilekroć przychodzi mi sprawdzić ceny filmów, które nie mają napisane „Rossmann” na kartoniku. Mimo mojego marudzenia pewnie i tak je kupię, bo fotografowanie tym aparatem sprawia mi niemałą przyjemność, co nie zmienia faktu, że koszty utrzymania „analoga” są kosmiczne jak na nasze warunki. Bądź człowieku mądry i przetłumacz adeptowi fotografii, że może lepiej, żeby poćwiczył na czymś, na czym nie można zrobić 1000 zdjęć w godzinę i co nie ma podglądu zrobionego zdjęcia.

„Stary, za taką kasę, to ja będę miał gripa delty do tej lustrzanki!”.

 

 

PS. Na dole pojawił się widżet Instagrama, więc jeśli ktoś ma ochotę śledzić moje komórkowe wypociny, to zapraszam serdecznie.

Edytowane:

PS2. Tomek się poskarżył, że zataiłem część prawdy, co po się zgadza. To on – jak to ujął – zap…rawdę szybko pędził przez zaspy przy -20 stopniach za oknem, żeby dotrzeć do Jantara po filmy. Zwracam honor, upraszczałem historię ;)


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/users/wysocki/public_html/kamilwysocki.com/wordpress/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273