O tym, że cisza też ma wydźwięk

Przyjmijmy na chwilę, że jesteście teraz samotnie w lesie, zapada zmrok, a wy musicie przejść jeszcze spory kawał drogi. Kawał, w trakcie pokonywania którego z każdego krzaczka i zza każdego drzewa dobiegają was podejrzane odgłosy, niejednokrotnie sprawiające, że włosy na przedramionach stają wam dęba, a kark zlewa zimny pot. Być może część z was miała nawet wątpliwą przyjemność znaleźć się w podobnej sytuacji, niektórzy może są w stanie sobie to wyobrazić. Jest jednak coś jeszcze bardziej dziwnego.

To kompletna cisza, której nie przerywa nawet szelest drzew ani odłosy ptaków. Cisza w miejscu, w którym kilka tygodni wcześniej był las.

Tak się zdarzyło, że w ten weekend byłem w okolicy wsi Rytel, która jest chyba jedną z tych, które najbardziej ucierpiały w wyniku sierpniowych wichur. Widok powalonego lasu, któremu towarzyszy kompletny brak dźwięków to jedna z rzeczy, które potrafią zostać w pamięci na długo i jeśli będziecie w pobliżu, to polecam zajechać choćby po to, żeby zobaczyć jakie spustoszenie potrafi siać żywioł.

Miałem przy sobie jedynie telefon, chociaż wydaje mi się, że nie ma to i tak większego znaczenia, bo przedziwnego niepokoju towarzyszącego takiej scenerii raczej nie da się oddać na zdjęciu.

20170903_140051234_iOS-1

20170903_140014808_iOS-1

20170903_140027417_iOS-1

20170903_140056238_iOS-2

PS. Jak widzicie blog zmienił się trochę. Utrzymywanie wordpressa dla takiej częstotliwości nowych wpisów mijało się z celem i zmieniłem platformę. Stare wpisy są dostępne tutaj, chociaż nie wiem na jak długo, bo patrząc na ich treść raczej pozbędę się ich wcześniej niż później. Wielkie dzięki składam na ręce Andrzeja, który pomógł mi dostosować ten motyw do w miarę sensownego wyświetlania zdjęć.

Zobacz komentarze